Być Motylkiem...***.*.*.*.

Być Motylkiem...***.*.*.*.
;)

sobota, 17 grudnia 2011

,, Quad me nutrit, ,me destruit ''- Co Mnie żywi niszczy Mnie.

Śmierć

Najpierw patrzysz w lustro,źle ci z tym co widzisz.

Każdego milimetra swego ciała się wstydzisz.
Walczysz z tym rok, pięć, aż padasz z sił zupełnie.
Pocisz się i trudzisz, starasz tak niezmiernie.
Ciągłe te ćwiczenia i ciągłe przysięgi, wyżeczenia.
I jeśli zjesz choć trochę,wyrzuty sumienia.
To dręczy,męczy,boli,kiedy patrzysz na inne,
zajadające batony,czekoladę.
Od tak niewinnie.
To zmienia się w obsesję,obsesję niejedzenia.
I kiedy się oglądasz, tracisz ideę istnienia.
Żyjesz tylko po to,aby się odchudzać.
Do ciągłej pracy organizm pobudzać.
Do tego tabletki wciąż przedawkowane.
Wypadają włosy tak sfatygowane.
Nieodżywiona, niszczy się też cera.
Wyglądasz zaraz jak zza światów sfera.
Lecz Tobie jest z tym dobrze.
Bo chudniesz co nie miara.
Już połowa wagi zrzucona będzie zaraz.
Ważysz już czterdzieści przy wzroście 160.
Ten sukces cię przerasta,a efekty cieszą.
Nikogo nie słuchasz, że wyglądasz strasznie.
Przecież o to ci chodziło no o to,no właśnie.
Jednak to za mało,znów w dwa dni pięc kilo.
Idziesz ulicą,tak lekko,że aż miło.
Lecz jeszcze to za mało,brniesz w dalsze odchudzanie.
Nie słuchasz mamy,koleżanek,poprostu gwiżdżesz na nie.
Aż w końcu nic nie jesz,tak ci z tym dobrze.
Nic nie czujesz i nie wiesz,że niedaleko twój pogrzeb.
Nie możesz wejść po schodach,bo ciemno przed oczami.
Tak bardzo jest ci ciężko i padasz z zakupami.
A w siatkach tylko sok i dwa litry wody.
Starczyło by na miesiąc,tylko dla ochłody...
Gdy budzisz się w szpitalu lekarze każą jeść.
A Ty nadal nie chcesz, bo gruba i cześć.
A 40 kilo na wadze,a w lustrze widzisz grubą.
Skóra na Twych kościach dla Ciebie była chlubą.
I nie jesz nadal nic,aż w końcu słabniesz całkiem.
Słaniasz się w ramiona matki,swoim drobnym ciałkiem.
I tylko jeszcze mówisz tak dobrze mi było.
Szkoda tylko,że tak szybko się skończyło

















Śmierć Anorektyczki

Ona tam stoi i oczom nie wierzy.
Swoją chudą reką,centymetry mierzy.
I mówi do siebie ty gruba krowo !!!
I wcale nie wie,że to jest chorobą.
Ciągle wyrzuca otyłość sobie.
Nawet nie pomysli,że obudzi sie w grobie.
21 lat już,sobie liczy a waży 35kg.
Biedna sie przeliczy.
Wciąż mówi sobie jeszcze troszeczkę.
Chce schudnąć przynajmniej,jeszcze piateczkę.
Słyszy pukanie,lecz nie otwiera.
Za gruba jestem,jasna cholera.
I nagle ciemnośc,mrok ją ogarnia.
Wchodzi mężczyzna,włosy odgarnia ...
Kilka lat pózniej,ten sam mężczyzna.
Wraca do miasta,gdzie ziemia żyzna.
Idzie na cmientarz,siada i klęka.
W jego serduszku jakaś nitka pęka.
Patrzy dookoła,sobie wspomina.
Te chwile wspólne obok komina.
Przez chorobę nie pamiętała,że kiedyś się z nim umawiała.
A on tak siedzi,patrzy na zdjecie.
Łza płynie wolno,w sercu ma cięcie.
I patrzy na zdjęcie,a na nim ... tyczka.
Bo jego ukochana,to była anorektyczka ...




Ana

Zrodzona ze wstretu,dziewczącej naiwności w oczach,wtargneła uporczywie w myśli.Opętała duszę.
Zna me pragnienie,przecież ją stworzyłam... Żąda:grobowej wierności.
Daje:spełnione marzenie.
Jest tkaniną która wciąż przylega,czasami wyrywa sie ze środka,wołając o uwolnienie...Gdy tylko się oddalę woła rozpaczliwie,wita mnie w odbiciu,namowia do krainy złudzeń...Cicha mordeńczymi,przyjaciółka.Uczy dobra i zła na nowo,sieje ziarno śmierci,czeka aż wyrośnie.Pod postacią liczb skrada sie w moje serce...
Nie kocha nikogo,a jest uwielbiana...
Czaruje marzeniem motyla,prosto w oczy grzeszy kłamstwem,zwodzi urodą,wdzięcznie atakuje z gazet...
Jest całym moim życiem.

 




Zraniona

Lato się zbliżało, piękna była pogoda.
Nad wodę chciała sie wybrać pewna dziewczyna młoda.
Więc mówi do swego chłopaka,chodźmy na basen.
Już dawno nie byliśmy tam razem.
Z początku chłopak nic nie odpowiedziaŁ.
Ale potem z takim tekstem jej wyleciał.
Dziewczyno, czy ty nic nie jarzysz??
Popatrz na siebie,ile ty ważysz!
Chcesz się tak pokazać w bikini?
Ty lepiej nie ubieraj nawet mini!
To był dla niej cios w samo serce.
Nie mogła juz tego słuchać więcej.
Pobiegła do domu, długo przed lustrem stała.
I patrząc na swoje odbicie strasznie płakała.
Zrozumiała bowiem, że jej chłopak prawdę mówił.
Zdziwiła się, że ją w ogóle jeszcze lubił.
Postanowiła się odchudzać i głodzić.
Żeby móc na basen z ukochanym chodzić.
Prawie nic nie jadła, wodę tylko piła.
Była słaba, obolała, ledwo biedna żyła.
Znajomi sie o nią bardzo martwili.
Częstowli ją jedzeniem, byli dla niej mili.
Ale ona sięgała granic wytrzymałości.
Myślała.to wszystko dla mej miłości.
Jednak pewnego dnia nie wytrzymała.
I na korytarzu w szkole zemdlała.
Dziewczyna trafiła do szpitala.
Niewiele już przed soba życia miała.
Jej skrajnie wycieńczony organizm.
Przerwał cały pracy mechanizm.
Nagle tragedia, rodzina nie wierzy.
Piękna ta dziewczyna już w kostnicy leży.
Szybuje teraz w górę, daleko na niebiosa.
A w jej kartotece wpisano diagnozę,anorexia nervosa... 







Anorexja

Witaj,znów się spotykamy.
Tym razem znasz drogę do mojego domu.
Proszę wejdź...
Skoro na razie nie znam innego rozwiązania.
Tylko znów nie nabałagań.
Jak widzisz wszystko jest posprzątane i poukładane.
Porządki po tobie zajęły mi dużo czasu.
Teraz nie jest tak czysto jak kiedyś.
Nie proszę o rozgoszczenia.
I tak będziesz spać w moim łóżku.
Używać mojej szczoteczki do zębów...
Tylko nie zrób mi krzywdy większej niż zawsze.
Boję się tego kim jesteś.
Ale słucham,ciebie te głosy zbyt głęboko utkwiły we mnie.
W końcu jesteśmy rodziną...

 







Zmieniona

Kiedyś to była inna dziewczyna.

Chodziła na randki,spacery,do kina.
Nie bała się świtu,ani ciemności.
Chwytała w dłonie chwile radości.
Nie martwiła się o swoją dole.
Lecz nie wiedziala że straci kontrole.
Pisała wiersze,potem przestała.
Kiedy ta wskazówka za dużo wskazała.
Nie chce już jeść,nie chce pić.
Nie chce na siebie patrzeć,nie chce tak żyć.
Chce tylko znowu być z powrotem.
Ćwiczy w męczarniach zlana potem.
Patrzy na siebie z wielka odrazą.
Wierna pięknym i chudym obrazom.
Daje z siebie wszystko,nie chce się poddać.
Chce tylko zwrócic czego zapomniała oddać.
I marzy,że wreszcie obudzi się o świcie.
Wpatrzona w swe nowe i piękne odbicie..






Mój Świat

Mój świat,mój jedyny w kryształowym królestwie.
W nim na zawsze pozostanę bez poczucia winy.
Schowam sobie,to co moje.
Zamykając bramę świata.
Ujrzę ciebie,twoja bliskość.
Mocno chwycę cię za rękę,ukłon wielki tobie oddam.
A Ty niczym niewzruszona,spojrzysz na mnie boskim wzrokiem.
Ty odsłonisz swoje ciało,ja zobaczę srebrne kości.
I zapragnę być tą samą,piękną sobą bez miłości,
bez poczucia ciągłych grzechów zimna,dumna aż po ości.
Zyskam wiarę i nadzieję.
W wyobraźni będę kimś.
I z zapałem wielkim zechcę mieć kontrole nad jedzeniem.
Dążyć będę do perfekcji, niczym ciągle niewzruszona.
Sama sobie,nie dla innych ideałem oślepiona.
Martwe liście spadną z drzewa.
Ty osuszysz łzy z policzka.
I ostatnią kroplą siły już na zawszę zacznę znikać...
Serce zwolni swoją pracę,ciało zacznie tracić ciepło.
Lecz Ty w głowie ciągle będziesz...
Znikam po kawałku.
Lecz nie sama umrę dzisiaj.
Dusza moja,przezroczysta, zacznie sypać się drobniutko.
A ja dumna i szczęśliwa widząc przed oczami diabła.
Powiem głośno i wyraźnie koniec życia,już za późno!



Sama Prawda

1.Każdy dodatkowy kilogram sprawia,że stajesz się brzydka,nieatrakcyjna,do niczego, nielubiana...
2.Każdy kilogram,z którym się pożegnasz sprawi, że będziesz szczęśliwa, lekka i bez wyrzutów sumienia.
3.Ana to twoja najlepsza przyjaciółka.
Daje Ci możliwość bycia piękną i szczęśliwą!
4.Aby sprawdzić swój charakter i silną wolę musisz przestać jeść,przestać myśleć o jedzeniu!!!
5.Będziesz wartościowa,wtedy i tylko wtedy,gdy staniesz się szczupła,chuda-piękna.
6.Sama wiesz jak ludzie patrzą na grubych, obleśnie otyłych ludzi,przecież nie chcesz być tak postrzegana!
7.Nie chcesz słyszeć śmiechów za plecami i dogryzania szczupłych koleżanek.
8.Musisz udowodnić wszystkim,jaka jesteś silna i jaka jesteś naprawdę piękna, bez tych wszystkich wałków na brzuchu,trzęsących się ud i pośladków, obrzydliwych opon na biodrach,bez nich byłoby ci lepiej. 






Chyba Anoreksja


To chyba anoreksja,nie wiem powiem
szczerze...
Czy zjadłeś me uczucia na śniadanie,
polałeś je naiwnością...
Tak się zastanawiam czy udławiłeś się jedząc
kęsy grzechu.
Samotnie odchudzam się z marzeń...
Wiesz... To chyba anoreksja..






Skłócona Z Ciałem

Jestem motylem bez koloru i skrzydeł ...
Promykiem uśpionym przez noc...
Ptakiem niezdolnym by lecieć...
Liściem sponiewieranym przez wiatr...
Aniołem niegdyś tak boskim,wyrwanym z ramion samego boga...
Wijąc się spętana łańcuchami bólu,cicho pojekując...
Ciało przeszyte cierpieniem,naznaczone męką...
Stoisz nade mną tak niemy ...
Mój krzyk jak słodki nektar uzdrowia twą duszę.
By uśmierzyć ból piekielny.
Jednym słowem,ruchem ręki dobijasz mnie by poczuć się znów niewinnym...
A ja spłone pochłonięta przez własny umysł...
Skłócona z ciałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz